Dobytek pod ochroną – dlaczego warto się ubezpieczać

Mieszkanie z reguły jest najcenniejszym elementem życiowego dorobku. Jego ubezpieczenie daje poczucie bezpieczeństwa, wynikające z przekonania, że jest on pod należytą ochroną i nie grożą nam niespodziewane wydatki. Nieracjonalne wydaje się wystawianie gromadzonego latami dobytku na pastwę nagłych zdarzeń losowych. Są dziedziny życia, w których odrobina ryzyka jest wskazana. Nie warto jednak go ponosić, nie ubezpieczając własnego gospodarstwa domowego, bo tu straty mogą być zbyt dotkliwe.

Wciąż pokutuje przekonanie, że ubezpieczenie mieszkania chroni nas wyłącznie przed ekstremalnymi wydarzeniami, jak pożar, powódź czy kradzież. Zakładając, że „nas to na pewno nie spotka”, rezygnujemy z wykupu polisy. A potem jesteśmy zaskoczeni, gdy musimy zapłacić dużą kwotę na rzecz sąsiada, którego mieszkanie zalaliśmy. Pewnych zdarzeń losowych nie zawsze udaje się uniknąć. Nie mamy wpływu np. na pękniecie wężyka doprowadzającego wodę od urządzeń takich jak pralka czy zmywarka czy rozszczelnienie rury w poziomie. A to właśnie jest jedna z najczęstszych przyczyn zalania mieszkania – własnego i sąsiadów. Tylko w niektórych przypadkach za zalanie odpowiedzialna będzie spółdzielnia – jeśli doszło do awarii rur wodnych i kanalizacyjnych biegnących w ścianie w pionie.

„Mądry Polak po szkodzie”

Ze statystyk ubezpieczycieli wynika, że zalanie mieszkania to jedna z najczęstszych szkód. Ich przyczyną jest z reguły pęknięcie wężyka doprowadzającego wodę sanitarną, więc wina leży po stronie mieszkańca, a nie spółdzielni czy zarządcy. Przyczyn może być więcej – zatkanie odpływu, odpadnięcie uszczelnienia przy wannie czy brodziku, u zapominalskich przelana woda czy nawet stłuczone akwarium. Gdy zalejemy sąsiada (z naszej winy), nie ma wyjścia – musimy wypłacić mu odszkodowanie. Nie zawsze daje się w prosty sposób ustalić przyczyny zalania i zdarza się, że trzeba kuć ściany w kilku mieszkaniach w pionie. Jeśli wina okaże się nasza, będziemy musieli ponieść koszty również tego działania. Odpowiednia polisa uchroniłaby nas przed nieprzewidzianymi, wysokimi wydatkami – za szkody zarówno w naszym, jak i w mieszkaniach sąsiadów. Za wszystkie zapłaciłby ubezpieczyciel.

Nie ma mocnych

Każdemu z nas może przydarzyć się chwila roztargnienia: niewyłączone żelazko, niedogaszony niedopałek, niedomknięte okno czy drzwi. Pożar w budynku wielorodzinnym to nie taka abstrakcyjna sytuacja. Nie trzeba daleko szukać – przed takim niebezpieczeństwem stanęli w lipcu br. mieszkańcy bloku przy Swobodnej 10, kiedy w piwnicy doszło do zaprószenia ognia. Sprawne działanie osób koordynujących akcję i odpowiednich służb sprawiło, że pożar nie rozprzestrzenił się dalej. Zakończyło się na zniszczeniach w piwnicy (są już polisy, które zabezpieczają również komórki piwniczne – włącznie z narzędziami, przetworami, przechowywanymi tam meblami czy rowerem).  Szczęśliwie ogień nie naruszył mieszkań. Ilu jednak mieszkańców nieruchomości może spać spokojnie, że – w razie zniszczenia ich dobytku przez pożar – otrzymaliby odszkodowanie za szkody? Ubezpieczenie chroni nas właśnie przed takimi nieprzewidzianymi sytuacjami.

Co ważne – jeśli uważnie prześledzimy ofertę ubezpieczycieli, znajdziemy już polisy, które ochronią nas także od skutków „rażącego niedbalstwa”. Jeśli w naszej kuchni wybuchł pożar, bo wyrzuciliśmy do kosza niedopałek papierosa – i tak otrzymamy wypłatę za szkody.  Jeśli gwałtowna ulewa zalała nasze mieszkanie, bo nie zamknęliśmy okna – będzie nam się należała wypłata. Warto skorzystać z takiej opcji, bo chwila nieuwagi i zaniedbania może się zdarzyć każdemu.

Ubezpiecz i mieszkaj spokojnie

Przed wykupieniem polisy warto przeanalizować, co dokładnie obejmuje.  Obecnie dostępne są oferty, pozwalające objąć ochroną ubezpieczeniową praktycznie cały dobytek związany z gospodarstwem domowym, łącznie ze wspomnianym już rowerem, wraz z pomocą w przypadku wypadku rowerowego. Z reguły ubezpieczyciel oferuje różne sumy ubezpieczenia i czasem warto zapłacić parę złotych więcej, żeby w razie szkody liczyć na jak największą pomoc finansową. Jeśli w naszym mieszkaniu zdarzały się już zalania albo mieszkamy w rejonie, w którym dochodzi do kradzieży, warto rozważyć wyższą sumę ubezpieczenia. Ubezpieczyć możemy zarówno rzeczy stałe (ściany, drzwi, okna, podłogi, powłoki malarskie, stałe zabudowy meblowe), jak i ruchome (meble, sprzęt RTV i AGD, odzież, biżuteria itp.), także szklane elementy wyposażenia naszego mieszkania na wypadek ich stłuczenia czy pęknięcia (płyta grzewcza, lustro, szyba w drzwiach wewnętrznych itp.). Można także zdecydować się na ochronę OC w życiu prywatnym, gdy np. Ty lub ktoś z Twoich bliskich wyrządzicie nieumyślnie szkodę innej osobie (dziecko lub wnuczek wybije szybę sąsiadowi, zarysujesz komuś samochód, podczas jazdy na rowerze potrącisz pieszego czy zalejesz komuś mieszkanie). Warto też wybrać opcję z pomocą assistance, w ramach której np.  ubezpieczyciel zorganizuje fachowca i pomoże Ci w sytuacjach, gdy. np. zepsuje Ci się komputer, zgubisz klucze od domu czy rozładuje ci się akumulator w pobliżu miejsca zamieszkania.  

Dzisiaj ubezpieczyciele wychodzą z założenia, że ubezpieczenie mieszkania to coś więcej niż objęcie ochroną jego elementów architektonicznych czy znajdujących się w nim sprzętów. To także wsparcie w różnych sytuacjach „okołodomowych”, jak właśnie np. zgubienie klucza czy nawet wypadek na rowerze, który również należy do naszego inwentarza. To znacznie poszerza poczucie bezpieczeństwa ubezpieczonego, dlatego decyzja o wyborze polisy: w placówce ubezpieczeniowej, u agenta ubezpieczeniowego czy przy czynszu, jest jednym z ważnych elementów zadbania o dom, siebie samych i swoją rodzinę.